W nieruchliwym trybie życia leniwców jest jeden wyjątek, który od dawna frapował naukowców. Zwierzęta wiszą całe dnie na gałęzi, ale by się wypróżnić, nagle się aktywizują i mozolnie schodzą z drzewa.

Najwyraźniej nie chcą załatwiać potrzeby na wysokości. Z pozoru działanie to pozbawione jest sensu.Jak obliczono, zejście z drzewa kosztuje bowiem leniwca utratę aż 8 proc. spożywanych dziennie kalorii i w dodatku naraża go na ataki drapieżników.

Dlaczego więc leniwce podejmują ten wysiłek? Odgadł to dr Jonathan Pauli z University of Wisconsin-Madison,który twierdzi, że to element skomplikowanego łańcucha żywieniowego, który zaczyna się od leniwców, a kończy na porastających ich futra glonach.

Ale co mają do tego odchody? Bardzo dużo. Futra leniwców zasiedlają bowiem nie tylko glony, lecz także ćmy Cryptoses choloepi. Owady te składają jaja w odchodach leniwców na ziemi, a dorosłe osobniki wzlatują na drzewo i kolonizują futro zwierzęcia.

I ma ono z tego niebagatelną korzyść.Ćmy produkują bowiem azot, stanowiący pożywkę glonów, które następnie z własnego futra zjada leniwiec. Dlatego opłaca mu się złazić z drzewa za potrzebą – to gwarantuje, że w sierści będzie miał dużo ciem i glonów do zjadania. Może to mało apetyczne, ale – trzeba przyznać – genialne.

źródło: http://nauka.newsweek.pl/sprytne-leniwce-newsweek-pl,artykuly,281560,1.html